Nie pamiętam, kiedy smokey eye, czyli przydymione oko, weszło na wybiegi, ani kiedy z nich zeszło, dla mnie jednak jest to makijażowa opcja numer jeden na każdą imprezę. Dlaczego? Idealnie wygląda wieczorem w przyciemnionych pomieszczeniach, dodatkowo zapewnia drapieżny imprezowy look, a po ostatnie – doskonale odwraca uwagę od niedoskonałości cery, które widać po całym dniu na nogach. I co najważniejsze – zawsze wychodzi!
Ja robię go w 6 krokach:
1. nakładam bazę i podkład na całą twarz, również na powieki, pod oczy obowiązkowo korektor
2. czarną kredką obrysowuję górną powiekę oraz od wewnątrz robię kreski na górnej i dolnej powiece
3. na zewnętrzne kąciki powiek nakładam czarny cień
4. na resztę powieki nakładam ciemnobrązowy cień (mój ulubiony z Vipery – genialnie się nakłada i trzyma)
5. ścieram wacikiem wszystko, co się obsypało albo nierówno nałożyło
6. maluję rzęsy czanym pogrubiającym tuszem
Czas: ok. 5 min
Efekt: zawsze zniewalający
Fakt, zazwyczaj do tego makijażu używa się jeszcze jasnych cieni, ale ja nie lubię zbyt wiele czasu spędzać przed lustrem, dlatego z nich zrezygnowałam.
Polecam też filmik instruktażowy dostępny tu: http://www.stylistka.pl/smoky-eyes/
I jeszcze kilka zdjęć na zachętę:)

fot. http://imworld.aufeminin.com

fot. wizaz.pl

fot. http://beyondbeautybasics.com